Jak inwestować – moja historia i procesy decyzyjne

Październik 17, 2019
inwestowanie małymi kwotami prowadzi do coraz większych nadwyżek finansowych.

Zastanawiałam się, jak najlepiej zobrazować swój proces decyzyjny związany z inwestowaniem nadwyżek finansowych. Doszłam do wniosku, ze najprościej mogę go podsumować w punktach, zaczynając od decyzji najwcześniejszych. Oczywiście, w przyszłości zamierzam każdy z tych punktów opisać, wskazując konkrety. A więc poniżej znajdziecie opis tego, o czym w najbliższym czasie zamierzam pisać.

1. Pierwsze oszczędności oczywiście wrzucałam na lokaty i konta oszczędnościowe. To były czasy, kiedy stopy procentowe były wyższe niż teraz, więc i takie produkty potrafiły motywować 🙂

2. Kiedy w 2010 zaczęłam pracować, musiałam zdecydować do którego OFE trafi część moich środków z pensji. Gdybym tego nie zrobiła, na siłę zostałabym przydzielona do któregoś z funduszy działających wtedy na rynku (na zasadzie losowania). Za sugestią kuzyna, wybór padł na Otwarty Fundusz Emerytalny PZU„Złota Jesień”.

3. W 2011 roku postanowiłam poszukać kolejnej możliwości lokowania swych oszczędności. Udałam się do doradcy finansowego i po rozmowie z nim zdecydowałam się na „Obligacje Strukturyzowane powiązane z Indeksem emitowane przez Spółkę The Royal Bank of Scotland”. Już sama nazwa nie mówi wiele, prawda? 🙂 Ja wtedy ciekawa byłam jak taki produkt w ogóle działa, a zdecydowałam się na niego głównie dlatego, że miałam zagwarantowaną ochronę kapitału. Co za tym idzie, po 4 latach, w najgorszym scenariuszu mogłam z powrotem odzyskać wpłacone środki.

4. Rok 2012 i 2013 upłynął mi na szukaniu mieszkania do zakupu. Spędziłam ten czas również na zrozumieniu jak w ogóle działa kredyt hipoteczny i czym się kierować przy jego wyborze. Co prawda nie była to inwestycja, ale traktowałam ją jako potencjalne ograniczenie kosztów, co z perspektywy inwestowania, ma fundamentalne znaczenie.

5. Kiedy w 2013 udało mi się wreszcie znaleźć i kupić mieszkanie, ponownie zaczęłam się rozglądać za możliwościami inwestowania. Przeprowadziłam też analizy, czy opłaca mi się nadpłacać kredyt, czy jednak lepiej inaczej ulokować oszczędności.

6. Rok 2014 należał do giełdy! Co ciekawe, pomimo że interesowałam się nią od jakiegoś czasu, tak naprawdę bałam się ruszyć. Strach przed utratą pieniędzy mnie całkowicie sparaliżował. Tak naprawdę, swoimi pozytywnymi wynikami, zachęcił mnie mój mąż (choć wtedy jeszcze nim nie był :)).

7. W 2014 roku zdecydowałam się także na zakup akcji firmowych. Tu też długo zwlekałam, ale 15% upust jaki mają pracownicy, ostatecznie mnie zachęcił.

8. W 2015 poszłam o krok dalej – otworzyłam konto maklerskie do inwestowania na forexie! 🙂 To jest dopiero adrenalina!

9. Po jakimś czasie inwestowania na giełdzie za pomocą standardowego rachunku maklerskiego, bardzo zaczął mi przeszkadzać podatek od zysków kapitałowych (tzw. podatek Belki). To dlatego, że zjadał on 19% moich zysków, a ja chciałam przecież inwestować długoterminowo. Zaczęłam szukać produktów, dzięki którym mogłabym legalnie to ominąć. Takim produktem okazało się konto emerytalne IKE – zachęciło mnie to, że przy ostatecznej wypłacie z niego (zakładając doczekania wskazanego w ustawie wieku), nie płaciłabym podatku. Bieżące inwestowanie też jest oczywiście z niego zwolnione. Konta emerytalne mają jednak pewną wadę, widoczną zwłaszcza dla osób o zasobniejszych portfelach. Są nią limity wpłat ustanawiane na każdy rok kalendarzowy. Aby zatem nie wykorzystywać dostępnej puli od razu w nowym roku, jeszcze w 2015 wpłaciłam część środków.

10. Oprócz standardowych akcji, w 2016 roku zdecydowałam się na pierwszy zakup obligacji korporacyjnych (na rynku Catalyst). Dodatkowo, zakupiłam też certyfikat ETF. Obu zakupów dokonałam za pomocą konta IKE. Były to dość małe ilości – chciałam po prostu spróbować kolejnych możliwości.

11. W 2016 roku zdecydowałam się na kolejny produkt typowo emerytalny – Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE). Co prawda wypłata z niego będzie obwarowana 10% podatkiem, jednak ma on dużą zaletę (w porównaniu do konta IKE) – wpłaty na IKZE można odliczyć od dochodów wykazywanych za dany rok podatkowy. Tym sposobem, można sporo zyskać nie tylko długoterminowo (bo na tym koncie też nie płacimy podatku od zysków kapitałowych), ale także i na bieżąco – przy wykorzystaniu pełnego limitu wpłat, można dostać kilka stówek zwrotu podatku po rozliczeniu PITa!

12. Po przerwie związanej z macierzyństwem, w 2018 roku zaczęłam na nowo rozglądać się za kolejnymi formami lokowania pieniędzy. Najbardziej przełomowe było to, że po kilku latach samodzielnej nauki (i szukaniu autorytetów w tej dziedzinie), trafiłam wreszcie na prawdziwego mentora. Przekonał mnie nie tylko swoim doświadczeniem, ale i sposobem myślenia, który podzielam. Pokazał, jak można patrzeć na finanse okiem praktyka – dokładnie tak, jak zawsze próbowałam to robić! 🙂 Uporządkował wiele tematów w mojej głowie, wskazał konkretne rozwiązania, z których sam korzysta. Dzięki niemu, zdecydowałam się na długoterminowe (dokładnie 20 letnie) oszczędzanie. Wybrałam produkt, który łączy w sobie kilka ważnych dla mnie cech: ochrona wpłaconego kapitału, ubezpieczenie na życie oraz możliwość uzyskiwania premii inwestycyjnych.

13. Rok 2019 to próba poszerzenia wiedzy z zakresu inwestowania w nieruchomości. Pewne pomysły i propozycje już mam, ale jeszcze są w trakcie realizacji. Jako, że decyzje podejmuję dość szybko, w tym zakupiłam też weksla inwestycyjnego.

Co dalej?

Tak jak wspominałam na wstępie, w kolejnych wpisach zamierzam szczegółowo omówić każdy rodzaj inwestycji – podzielę się z Wami nie tylko sukcesami, ale także porażkami 🙂 To one najbardziej kształtują i pomagają iść dalej – oczywiście jeśli w porę wyciągnie się odpowiednie wnioski.